niedziela, 13 lipca 2014

A whisper into the night... (one-shot 11: NaLu) cz. 2 i ostatnia.


- Noo już, Laxi, czas się zbierać~! - mówiłem jak do bachora, a przecież rozmawiałem z kolegą... Ehh co to się dzieję z człowiekiem po alkoholu...
- Weendy, jeszcze chwilka kochanie...
Laxus stary lolicon. Mógłby wreszcie zmienić zainteresowania...
- Wstawaj! - potrząsałem nim całym, ale nic do niego nie dochodziło. Koniec końców wzięliśmy go z pomocą jednego kolegi. Reszta jeszcze jakoś się trzymała, choć trzeba było też uważać na Canę. Ona też nie znała umiaru w piciu.
W końcu jakoś się zabraliśmy. Laxus'a odprowadziliśmy do jakiegoś znajomego, bo on mieszkał poza miastem, Cana też się z kimś zabrała. I zostaliśmy sami  - tylko Lucy i ja.
Czas leciał tak szybo. Już kończyliśmy liceum.
Wiedziałem, że na jutrzejszej ceremonii jej nie zobaczę - jej rodzice wspominali o jakichś wcześniejszych wakacjach. Wiedziałem... To był mój ostatni dzień z nią. Jutro nie będzie takie samo, wszystko się zmieni. Jednak nie traciłem nadziei, co było z mojej strony bardzo optymistyczne. To był zapewne ostatni dzień w moim życiu spędzony z nią. Kocham ją tak mocno...
- Lucy... - szepnąłem do niej.
Szliśmy sami po ciemnej ulicy. Było dość zimno, mimo że lato było już tak blisko. Chciałem ją przytulić, choć na chwilę poczuć jej ciepło...
- Co? - odparła chłodnie, niczym atmosfera dookoła nas.
Nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć. Miałem w głowie tyle myśli, ale żadnej z nich nie mogłem wyrazić słowami.
"Don't leave me alone..."
Tak się bałem powiedzieć jej cokolwiek. Więc staliśmy tak na tym chodniku, patrząc sobie w oczy. Byliśmy już prawie przy domu. Może to był mój moment... moja chwila...
- Lucy, ja... - zacząłem, lecz nie mogłem dokończyć. To uczucie mnie przerastało.
Jedyne co mogłem zrobić, to podbiec do niej i po prostu wtulić ją bardzo mocno w siebie. Oczywiście była zdziwiona, może nawet bała się, że coś jej zrobię. Jej oczy pewnie wyrażały w tamtym momencie milion uczuć, lecz nie chciałem ich widzieć...
Koniec liceum, koniec  widzenia jej codziennie. Wszystko się skoczy. Szczęście nie trwa wiecznie, jeśli to co miałem, mogę w ogóle nazwać szczęściem.
- Przepraszam... - tylko na tyle było mnie stać. - Jutro wyjeżdżasz. Potem zapewne idziesz studiować, ja prawdopodobnie pójdę do pracy. Los tak chciał, że nas rozłączył. Oczywiście moglibyśmy coś z tym zrobić, tylko że ty mnie nienawidzisz. Ale ja za to cię kocham.
Długa przemowa. Aż zabrakło mi tchu. Ona tego wysłuchała, po czym brutalnie wyrwała się z mych ramion. Kiedy to zrobiła, z powrotem poczułem chłód tego wieczoru.
- Natsu... - szepnęła, stojąc przede mną, jednak nie pokazując mi twarzy.
Tak dziwnie się czułem. Chciałem umrzeć. Zapewne teraz nienawidziła mnie jeszcze bardziej.
Znowu poczułem chłód, tym razem na plecach. Nadal się w nią wpatrywałem. Stała przede mną i milczała. To aż do niej nie podobne. Normalnie od razu by wybuchnęła i zaczęła mnie bić..
Zobaczyłem pojedynczą łzę spływającą po jej policzku.
- Natsu... Powiedz mi tylko "dlaczego"?
Usłyszałem ten szept, a raczej krzyk wypowiedziany szeptem. Ten szept nie był zwyczajny. Zawierał tyle emocji... Jakby wszystkie emocje tych 4 lat.
"Dlaczego?"
Zapytała się mnie.
- "Take it back..." - tyle jej wyszeptałem.
To tylko głupi cytat z piosenki a w tamtym momencie wyrażał wszystko co mam. A raczej, miałem.
- To ty powiedz dlaczego. Czemu nagle zaczęłaś zadawać się z jakimś podejrzanymi typami?! - tym razem krzyknąłem. Aż podniosła głowę.
- Natsu~~! - wyjęczała, kucając na ziemi.
Teraz miałem już pewność, że płakała. Wyszedłem na potwora. Lecz gdy chciałem ją przytulić, od razu mnie odpychała. Może i byłem zazdrosny... Może i byłem głupi, ale po prostu ją kochałem.
- Lucy, błagam, nie płacz... Kocham Cię tak mocno, nie mogę patrzeć jak płaczesz. Czuję się okropnie...
Podrapałem się po głowie. Co jeszcze miałem jej powiedzieć?
- Ty cioto! Nienawidzę Cię!
Te słowa... tak bardzo mnie bolały. Jednak to co się stało później, zdziwiło mnie.
- Czemu... kocham akurat taką osobę? - wypowiedziała to naprawdę cicho, jednak usłyszałem każde słowo bardzo dokładnie. Nie wierzyłem. W dodatku wstała. Cała czerwona, zapłakana i zasmarkana podbiegła do mnie i wtuliła się. Tak mocno się do mnie tuliła... Znowu mogłem poczuć jej ciepło, jednak wiedziałem, że to nie było mi dane na długo.
- Wiesz, że nie zobaczymy się prawdopodobnie już nigdy? - zapytała, podnosząc głowę do góry i patrząc mi w oczy.
- Wiem. - wzdychnąłem. - I to mnie boli... Tak strasznie boli. Kocham Cię.
- Czemu... musiałam zakochać się akurat w kimś takim...? W kimś... o tak dobrym sercu... - czułem, że znowu zaczęła płakać.
Czyli rzeczywiście mnie kochała. W takim razie czemu...?
- Powiedz mu tylko czemu?
- C-czemu...? - smarkała w moją koszulkę. - Proste. Chciałam żebyś był zazdrosny.
W tamtym momencie mentalnie się powiesiłem. Ścisnąłem ją mocniej w ramionach. Za duża presja.
- Czyli... te ostatnie 4 głupie lata... tak naprawdę się kochaliśmy?
- Tak.
W tamtym momencie  i ja zacząłem płakać. Naprawdę nie wytrzymałem. Jak tam mogło w ogóle być?! Jak mogłem tego nie zauważyć?! Jednak to już koniec. To było nasze ostatnie spotkanie. Nic nie mogłem na to poradzić.
- Kocham Cię...
- Kocham Cię, po raz ostatni...
Te momenty... Niezapomniane. Czułem, że będę ją kochać całe moje życie, jak nie dłużej...

*

Następnego ranka, od razu wyszedłem z domu. Podszedłem pod jej dom, lecz stał pusty. Ani jej rodziny, ani psa, ani... jej.
Pustka.
Tyle mi zostało
w głowie
jak i w sercu.

~ Er-chan

środa, 9 lipca 2014

A whisper into the night... (one-shot 11: NaLu)

"A whisper into the night..."


- Natsu~! Idziesz czy nie? Wszyscy na ciebie czekają!
Ocknąłem się. Szybko wstałem i podbiegłem do dziewczyny, która do mnie wołała.
- Przepraszam. Już biegnę~!
Byłem już przy niej. Czułem nawet jej zapach. Razem opuściliśmy progi szkoły szybkim tempem.
To był przedostatni dzień szkoły. Jutro po południu zaczną się wakacje, na które nie koniecznie tak bardzo czekałem. Ale cóż zrobić. Życie to życie - musi iść na przód. I nic na to nie poradzimy, nie ważne jak bardzo byśmy chcieli.
- Przepraszam, że czekaliście! - krzyknąłem do przyjaciół widocznych już z daleka.
- Natsu, gnoju, znowu nas opóźniasz. I jak tu się z tobą umawiać? - rzekł zniesmaczony Laxus, na co zareagowałem jedynie śmiechem. Za to właśnie go lubiłem - był sobą.
- Chodźmy, no chodźmy już! - krzyknęła bardzo podniecona Juvia.
Mianowicie mieliśmy iść na karaoke. Normalnie bym pewnie nie poszedł - ale robię to tylko dla niej. Tak, dlatego że ona idzie, ja też idę. To się chyba nazywa prawdziwą miłością, nie?
Powoli szliśmy chodnikiem, dyskutując o jakichś nieinteresujących mnie tematach. Patrzyłem w dół, na moje buty mianowicie. Jednak trzeba było udawać zaciekawionego. Ah, moje życie jednak ciężkie jest...
- Oh, już jesteśmy!
Podniosłem głowę wyżej i rzeczywiście, byliśmy już pod barem karaoke. W środku było dość ciasno, ale jednak mieliśmy nasz własny pokój. Nie trzeba było siedzieć z bandą nieznanych nam ludzi. Lekko westchnąłem, po czym wszedłem do pokoju tak jak reszta. Laxus oczywiście pokazał swoją prawdziwą naturę i siadł pierwszy na fotelu, rozwalając się przy tym. Ah, jaki z niego był dżentelmen...
- Laxi, wiesz, miło że pierwsze wpuściłeś dziewczyny... - powiedziała z przekąsem Lisanna.
Lekko wzdechnęła, po czym zajęła miejsce koło blondyna. Wiedziała, że nikt inny nie będzie chciał koło niego siedzieć.
- Haha, Laxus~ - powiedziałem, patrząc mu prosto w oczy. Kochałem go drażnić.
- Co wy wszyscy macie do mnie? Spadaj na drzewo różowa małpo!
Śmiałem się w duchu, jednak po chwili mi przeszło.
Zdałem sobie sprawę, że mam ważniejsze rzeczy do roboty. Zlokalizowałem mój obiekt westchnień. Usiadłem koło niej, ciesząc się z tej bliskości...
Ta, chyba jednak byłem masochistą.

*

To już 3 godziny, od kiedy przyszliśmy do tego baru karaoke. Wszyscy już leżeli zlani w trupa, oprócz mnie i Lucy. Jak to w ogóle było możliwe, jak nikt nawet nie miał ze sobą alkoholu?!
- Wszyscy się upili...
Odezwała się do mnie! Ahsgzsgdffgisnfgkdsj (ta reakcja - taka prawdziwa :p)
Tak się cieszyłem. Nie wiedziałem co jej nawet odpowiedzieć. Siedziałem i szczerzyłem się do siebie.
- Em... Wszystko w porządku?
Znowu się odezwała!  To moja szansa!
- Tak, jest ok. A u ciebie?
Wydała się być lekko zdziwiona tym pytaniem.
- No tak. Ja nie piję.
- Ja też nie. To jest totalnie bez sensu.
Rozmawialiśmy. Rozmowa się raczej się kleiła, ale próbowałem jak mogłem. Taka szansa!  Wreszcie mogłem z nią porozmawiać... A wszystko przez jedno, głupie wspomnienie. A mianowicie było to tak: z Lucy znałem się od dziecka, od urodzenia praktycznie. Jako małe bachorki bawiliśmy się na razem na polu. Potem poszliśmy razem do podstawówki, gdzie wszystko było ok. Ale problemy zaczęły się w gimnazjum. Tam ona zaczęła zadawać się z jakimiś podejrzanymi typami. Martwiłem się o nią, lecz nie chciałem burzyć jej szczęścia. Ale w 3 gimnazjum już nie wytrzymałem. Po prosty jakiś typ chciał ją przelecieć (i to w dodatku jeden z typów, z którymi się zadawała). Nie mogłem na to pozwolić, już nie wspominając o mojej miłości do niej. Oczywiście dla jej dobra nie powiedziałem jej o zamiarach tego kolesia. Jednak zakazałem jej się zadawać z tymi dziwnymi ludźmi. Oczywiście była oburzona, a ja załamany... W końcu nie rozumiała, czemu jej nagle zakazałem, ale przecież nie mogłem jej powiedzieć. No i mnie znienawidziła. Ale na szczęście nic jej się nie stało. Była cała i zdrowa. Poświęciłem się dla niej, i teraz mnie nienawidzi, ale nic jej się nie stało. Możemy pominąć fakt, że nie raz biłem się z tym gościem... Ale co miałem zrobić?! Miłość to miłość. Kocha się drugą osobę, nie ważne jak bardzo by się ucierpiało...
- Chcesz coś do picia?
- Nie, dziękuję. Ale jeśli ty coś chcesz, to mogę ci przynieść.
Chciałem ją wyręczyć.
- Umiem sobie sama przynieść.
Ał. Nadal była na mnie zła, mimo że to było 4 lata temu. Ona jednak łatwo nie wybaczała.
Choć mimo to wszystko nadal ją kochałem całym sercem.

*

Smutny, deszczowy dzień... Idealny na notkę c:
Następna część pojawi się, jak ją napiszę, czyli pewnie pod koniec tygodnia.
Jak ktoś, coś, jakieś zamówienia, nawet na one-shota nie na temat FT, to i tak pisać, jestem otwarta na wszystko, tylko proszę dokładnie opisać co się chce :>

~Er-chan

sobota, 21 czerwca 2014

Hejka wszystkim~!

Z okazji nadchodzących wakacji, prezentuję wam mojego nowego bloga :)
Po więcej informacji, link do bloga: http://kochactoumiecsierozstac.blogspot.com

Dzięki za uwagę.

~ Er-chan ♥

piątek, 20 czerwca 2014

Fanfiction nr 3 cz 11

Chłopak zerwał się. Leżał na parkiecie w salonie. Usiadł na ziemi, bo nie miał siły wstać. Popatrzył przez okno i zobaczył jasny księżyc. Sięgnął obolałą ręką po telefon. Była 23. Złapał się za głowę, lekko ją masując. Bolało go całe ciało, jednak musiał wstać. Czuł wiercący go głód. Poczłapał się do kuchni. W lodówce nic nie znalazł, ale na blacie kuchennym zobaczył opakowanie ciastek. Zjadł je z niechęcią, bo mimo iż był głodny, to miał wstręt do wszystkiego. Jego chęć do naćpania się trochę zmalała, jednak nadal chciał to zrobić. Pomyślał, że jak zajmie się czymś innym to o tym zapomni. Jednak jego pasją było marzenie. Przesiadywanie pod drzewkiem w parku i marzenie o wszystkim. Kochał wymyślać różne scenariusze w których gra główną rolę. Niestety teraz także i tego został pozbawiony. Był pewny, że jeśli zacznie myśleć, to od razu pomyśli o Lucy, co go doprowadzi do depresji. Więc myślenie odpadało. Potem pomyślał, że mógłby posłuchać muzyki, lecz to tak samo doprowadzi go do smutku. Jedyne co chciał, to umrzeć. Nie chciał już żyć na tym niesprawiedliwym świecie, gdzie jeden ma wszystko co chce i narzeka, a drugi nie ma kompletnie nic i ma sobie dawać radę...

Heartfilia siedziała w swoim pokoju. Myślała, jak powiedzieć rodzicom o tym, że chciałaby być z kimś innym niż ze swoim narzeczonym. Jednak nigdy nikogo nie kochała i nawet nie wiedziała, czy serio kocha Natsu. Bała się, że popełni błąd życiowy. Jednak tego narzeczonego zna od dzieciństwa. Już wtedy było ustalone, że za siebie wyjdą. Teraz miałaby go wystawić, dla jakiegoś losowego chłopaka? Niby więcej ją łączyło z różowowłosym, niż z jej narzeczonym, ale i tak się bała. Nie była pewna co do swoich uczuć. Jeszcze nigdy nie kochała, więc skąd miała pewność, że właśnie w tym przypadku pokochała?
Nagle dziewczyna usłyszała swoje imię z dołu. Przerwała swoje rozmyślania i zeszła zjeść kolację.
"...a nawet jeśli bym chciała wyjść za Natsu, co jak mam to powiedzieć rodzicom?"

~Er-chan

niedziela, 15 czerwca 2014

Dziękuję!

Nie mam nawet pojęcia, kiedy to się stało, ale szczerze wszystkim DZIĘKUJĘ za 10 000 wyświetleń na moim blogu~!
Arigatou~!


~Er-chan

Fanfiction nr 3 cz 10

Na szczęście skończyło się tylko na siniakach na lewej łydce i udzie. Nic poważniejszego mu się nie stało. W szpitalu zrobili mu tylko badania. Po ich skończeniu, od razu ruszył do domu. Na początku szedł z Heartfilią, lecz w pewnym momencie ich drogi się rozdzielały i każde z nich poszło w inną stronę. Natsu powoli szedł myśląc o swoich sprawach. Nie chciał nawet myśleć o tym, że jego wybranka ma już innego. Niby to jej rodzice jej go wybrali, ale to i tak bolało. Czuł kucie w sercu. Nie chciał pokazać swojej słabości, ale każdy kiedyś cierpi. I wszystko byłoby w porządku, gdyby tylko na bólu się skończyło... Niestety idąc spokojnie do domu poczuł dziwne uczucie. Uczucie, którego nie czuł nigdy wcześniej, a mianowicie - pożądanie. Poczuł, że chce więcej. Poczuł, że musi tego zażyć więcej. I właśnie to było jego błędem. Powinien od razu wyrzucić torebkę, którą kupił od tych dziwnych ludzi, zamiast coś kombinować. Stanął na drodze łapiąc się za nadgarstek. Uczucie pożądania przepełniało go całego. Musiał to zrobił, ale nawet tego nie miał. Skąd miał teraz wytrzasnąć narkotyki od tych ludzi, których nawet nie znał, a miał tylko styczność raz w życiu? Bał się, że długo na takim pragnieniu nie pociągnie. Szedł przed siebie drobnymi krokami, a z każdym ruchem czuł się coraz słabszy. W myślach przeklinał siebie, że w ogóle zaczął z tym jakże niewinnie wyglądającym proszkiem....

Jakoś doczłapał się do domu. Trzęsącymi się rękami otworzył zamek od drzwi i wszedł do domu. Zobaczył woreczek po białym proszku leżący na ziemi. Odruchowo wziął go w poszukiwaniu jakichkolwiek resztek, lecz worek był pusty. Nagle chłopak poczuł łzy. Prawdziwe łzy z jego oczu, płynące po jego policzkach. Poczuł strach, ból, cierpienie i rozpacz.
- Przecież... ja już nic nie m-mam... - wyszeptał do siebie złamanym głosem.
Bał się. Nie miał już nic. I mimo iż łatwo przywiązywał się do ludzi i ich wszystkich darzył miłością, to teraz nienawidził nawet samego siebie.
Nagle jego wizja stała się czarna. Nie widział nic, poza wchłaniającą go ciemnością.

~Er-chan

sobota, 14 czerwca 2014

Wracam~!


Tak, przepraszam, nie było mnie dość długo, ale w najbliższym czasie się to zmieni! Już za niedługo wakacje, więc pewnie liczba opowiadań wzrośnie a i tak teraz już lekcje luźniejsze :D Tylko ten tydzień w sumie został bo muszą być wystawione już wszystkie oceny a potem to już luz.

Co do opowiadań, to nie wiem czy którekolwiek z nich będę kończyć. Większość z nich nie wiem, jak kontynuować albo nie mam na nie weny. Sądzę, że Gruvię będę raczej kontynuować (napiszę pewnie jeszcze z 2 części). Co do reszty serio nie mam pojęcia.

Poza tym, to blog będzie właśnie obchodził swoje pierwsze urodziny! Dzięki wielkie wszystkim! ♥ Pierwszego posta już tu nie ma, ponieważ go usunęłam. Był beznadziejny >.< Był to bodajże fanfic Lucy x Gray i był to mój pierwszy fanfic ahhh, stare dobre czasy :D Ale było, minęło >.<

Tak więc to tyle co do tego krótkiego info.
Dzięki za uwagę.

PS. Przyjmuję zamówienia na krótkie jak i dłuższe fanfici :3 Można je napisać gdziekolwiek, ale raczej wolę pod nowszymi postami (np ten post) niż jakimiś starymi.
Dla zainteresowanych: mój ask link ♥

środa, 23 kwietnia 2014

Gruvia fanfiction (one-shot nr 7) cz. 3

Juvia szybko wskoczyła na kanapę. Po długim i męczącym dniu, chciała tylko położyć się spać. Była szczęśliwa. Rano, biegnąc do szkoły zobaczyła niemiłego chłopaka, który wcześniej miał do niej pretensje o wszystko. Nie wiedząc czemu, przystanęła przy ścianie. Chciała go widzieć z bliska, ale bała się podejść. W końcu chłopak nie był najsympatyczniejszy, a dziewczyna należała do nieśmiałych. Szybko myśląc, wyjęła telefon z kieszeni i zrobiła zdjęcie plecom młodego mężczyzny, które teraz oglądała. Przeanalizowała dokładnie rozmazane zdjęcie. Była taka radosna. Patrzyła na to zdjęcie tak długo, aż usnęła.

***

Loxar wysłała sms'a do Lucy, po czym szybkim krokiem wyszła z domu. Kierowała się w stronę szkoły. Chciała do niej przyjść jak najwcześniej, ponieważ jej przyjaciółka już tam była. I nie wiedząc czemu, chciała się dowiedzieć więcej o tym tajemniczym chłopaku.
-Co się ze mną dzieje... -szepnęła, do siebie.
Szybkim krokiem doszła do szkoły. Wparowała do klasy, w której jej przyjaciółka już się znajdowała.
-Juvia! Jesteś! -krzyknęła radośnie.
-Cześć...
-Co tam u ciebie? -zapytała, z wielkim uśmiechem.
-A, no nic nowego. Ale chciałabym, żebyś mi w czymś pomogła...
Wtedy niebiesko-włosa powiedziała blondynce, że chciałaby się zbliżyć do tego tajemniczego chłopaka. Heartfilia się bardzo zdziwiła, ale oczywiście zgodziła się pomóc. Długo nie rozmawiały, ponieważ nauczyciel wszedł do klasy i wyegzekwował ciszę. Dziewczyny siadły na swoich miejscach. Juvia była pełna rozmaitych myśli. Nie mogła się skupić na niczym innym, oprócz tym chłopaku. Po lekcjach, przyjaciółki wyszły razem ze szkoły. Wtedy Lucy powiedziała o czymś bardzo ciekawym.
-Wiesz... Bo z tego co wiem, mój chłopak chodzi do klasy z tym twoim wybrankiem.
-Serio? A kolegują się? -zapytała entuzjastycznie Juvia.
-Raczej nie. I boje się że... się nie lubią. Ale ważne że się znają, nie?
Loxar się zasmuciła. Chciała być jak najbliżej chłopaka, do którego czuła to dziwne uczucie. Chciała być tak blisko niego... Ale się zwyczajnie bała.
-Jesteś zła? -zapytała zaniepokojona dziewczyna.
-Nie, co ty! Po prostu zaczęłam myśleć... W ogóle nie mówiłaś mi wcześniej, że masz chłopaka!
-No wiem, jakoś nie wspomniałam o tym wcześniej. W sumie nie wiem czemu.
Koleżanki jeszcze długo ze sobą rozmawiały o nie najważniejszych tematach, ale niebiesko-włosa od początku myślała tylko o nim.

***

Przepraszam, za długą nieobecność i za to, że jak już coś dodaję, to jest to super krótkie ;-; No ale nie mam w ogóle czasu na nic ;-; Jednakowoż posta żadnego nie było już baaardzo długo a jednak bardzo lubię tego bloga i chcę go nadal prowadzić <3 Nie bójcie się - nic nie zawieszam :3 Takie tylko tam małe info :3 I dziękuję wam, moi czytelnicy, za to, że czytacie te moje wypociny! Kocham was <3
Ogólnie jeszcze jakoś w najbliższym czasie dodam inne dość WAŻNE info... Ale o tym później.

środa, 19 marca 2014

NaLu (one-shot 10)

Uwaga! Dramaty~

Zawsze tak jest, że chcę Cię obronić, lecz ranię Cię. Co mam z tym zrobić? Jak to zakończyć? Nie wiem. Zapewne się nie dowiem.

Kocham Cię.
Kocham Cię tak mocno i ty o tym wiesz.
Biegnę. Biegnę przed siebie ile tylko sił w nogach. Chcę dotrzeć do twojego domu, mimo iż wiem, że nie jestem tobie przeznaczona. Lecz mimo to i tak Cię pragnę i pożądam, mimo iż nie powinnam.
Czuję się skażona. Źle mi z tym...
Wreszcie docieram na miejsce. Otwieram drzwi, bez pukania, wchodzę do środka. Widzę Cię. Leżysz na kanapie. Twoje włosy idealnie się ułożyły, lekko spadając z poduszki. Podchodzę bliżej. Nie widzisz mnie. Śpisz. Kocham ten widok. Wydaje się, że śnisz o czymś przyjemnym. Poprawiam delikatnie różowe kosmyki, po czym kładę się obok ciebie. Wtulam w twoją męską pierś i próbuję zasnąć.
Jutro już nic nie będzie takie samo.
Magnolia stanie się innym miejscem. Bez ciebie to nie to samo.
Jak mogłabym żyć, nie mając cię przy sobie?
~
Blondynka usnęła wtulona w bliskiemu jej sercu chłopaka. Wyglądali razem idelanie. Wiatr, wpadający przez okno lekko rozwiał  ich włosy, lecz żadne z nich się nie obudziło. Była to ich najdłuższa noc... a zarazem ostatnia.


Krótko i dziwnie, ale właśnie na takie coś mnie naszła wena~ Przynajmniej nie będzie tego 10 części XD No coż... Dodaję w środku tygodnia, bo akurat mam czas.
Dziękuję za uwagę~
~Er-chan ♥

piątek, 7 marca 2014

NaLu Special (one-shot nr 8) cz.2

Lucy usiadła przed niskim, drewnianym stołem. U rękach trzymała ciepły kubek truskawkowej herbatki. Wtedy do swojego pokoju wszedł Gray.
-O, już wróciłeś. -powiedziała radośnie
-Tak, przyniosłem ciastka kochanie.
Położył przed nią duży talerz pełen czekoladowych ciastek. Dziewczyna wzięła jedno i zaczęła obgrywać. Chłopak dziwnie się na nią patrzył.
-Bo widzisz Lucy... -zaczął niepewnie
-Tak?
-Chciałbym cię o coś poprosić... Bo wiesz, że cię tak bardzo kocham.
-Tak, o co chodzi?
-Chciałbym... -Fullbuster patrzył na swoje dłonie, unikając wzroku jego narzeczonej -Żebyś kupiła pierścionki.
Heartfilia nie wierzyła własny, uszom. Czy on ją właśnie prosił o kupno pierścionków ślubnych?
-A-ale że pierścionków... ślubnych?
-Tak, dokładnie. -Gray popatrzył jej prosto w oczy
-A-ale jak to... Ty powinieneś się tym zająć.
Blondynka miała dużo pieniędzy, ale to w końcu on miał kupić te pierścionki...
-No wiem, ale jakoś tak wyszło...
Dziewczyna nie mogła w to uwierzyć. Możliwe, że gdyby wyszedł z tym pomysłem wcześniej, zgodziłaby się bez głębszego zastanowienia, ale po tym wszystkim co przeżyła w szkole...
-Nie wiem czemu tak nagle z tym wychodzisz. -Lucy miała twardy głos.
-No po prostu ci mówię i proszę o przysługę!
Uczennica podniosła się, wyszeptała krótkie "Muszę już iść", po czym wybiegła z jego domu. Tak bardzo się go przestraszyła - jego pomysłu, jego nie chcęci do zakupu tej jakże ważnej rzeczy i jego ostatniego krzyku. Nie wiedziała czemu, ale dziwnie przeczuwała, że Gray coś ukrywa. Wmawiała sobie, że jeśli jej się oświadczył, to znaczy, że chce za nią wyjść, co z kolei znaczy, że ją kocha. Ale coś i tak jej mówiło, że jej narzeczony coś ukrywa...

***

Ale tego dużo napisałam! :o
No ogółem sorry, że krótko, ale obiecałam na week-end, więc macie :/
Choruję na brak czasu ze szkołą i całym syfem który w niej panuje ♡ Pozdro.!
I pamiętajcie, jeśli chcecie one-shota z FT to proszę zamawiać w komentarzach, jeśli zaś chcecie one-shota o jakiejkolwiek innej tematyce to zapraszam tutaj -> zamówienia na one-shot ♥ tam również możecie zamawiać w komentażach.

~Er-chan~

czwartek, 27 lutego 2014

Szybkie pytanie.


~ Wolicie NaLu Special, Gruvię czy Fanfiction'a 3? ~
Możliwe, że zdążę z którymś z tych na weekend, tylko nie wiem, za który się zabierać :3
Odp poproszę w komentarzach ♥

~Er-chan

wtorek, 18 lutego 2014

LIEBSTER AWARD

Dobra, ok, to nie notka. No sorry XD
Jakoś tak wyszło, że z dnia na dzień dostałam sobie Liebster Award, ok.
Z tego co mi wiadomo, ten Liebster Award, to nominacja otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody trzeba odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który cię nominował. No to co, zaczynam za odpowiadanie na pytania:


1. Twoje ulubione anime.  Dlaczego akurat to??
Nie mam jednego ulubionego anime. Moimi ulubionymi anime są Fairy Tail, Vampire Knight, Nana, Kaichou wa maid-sama i Mirai Nikki. W ogóle często noszę na plecaku dwie charakterystyczne przypinki z kaichou :3
Fairy Tail za całość. Uwielbiam w tym anime wszystko, popłakałam się nie raz... Nie podobał mi się jedynie jeden wątek. Vampire Knight uwielbiam za postaci i ten klimat... Nanę kocham za realistyczność i pokazanie świata takim, jaki jest. Muzykę też kocham, nadal mam openingi i endingi na telefonie ♥ Kaichou wa maid-sama za humor i ciekawość :) No i Mirai Nikki za hm... Yuno? XD Ogólnie wszystkie postaci z Mirai Nikki uwielbiam (no, może się znajdzie 1 czy 2 wyjątki), muzyka też była super. Ale najbardziej w MN uwielbiałam ten wątek. Był według mnie świetny ♥ I możliwe, że gdyby zakończenie było zupełnie inne, byłoby moim ulubionym anime ♥

 2. Ile masz lat?
Nieeee ;p

3. Spotykasz Natsu. Co robisz?
Lepsze pytanie to co on mi by zrobił? ^^ ;D
A no nie wiem w sumie... Pewnie bym się spytała, czy jest prawdziwy XD

4. Najsłodsze ciacho na świecie zaczyna cię rozbierać na ulicy... Co teraz? XDXDXD
O.o Nie wiem... Nigdy się z czymś takim nie spotkałam... Nie mam pojęcia, jak bym zareagowała...

5. Znasz Fruits Basket?
Kojarzę... Sprawdzę w google.
...jednak nie. :(

6. Na ilu konwentach byliście, gdzie?
Na jednym dopiero, w Krakowie :( Ale zamierzam się wybrać na tegoroczny MAGNIFICON! (co do tego, będzie jeszcze oddzielny post ;))

7. Co ćpasz?
Ja jeszcze nic, ale moja koleżanka ma dobry towar ^^ A potem ma takie schizy...

8.Twoja miłość w anime?
Ooo za dużo by wymieniać! Masamune, Zero, Gray, Usui, Ren, Amano,... Nie wyrobię się do nocy, przykro mi :(

9. Poleć jakieś anime tylko takie mało znane...
Please Teacher, również znane jako Onegai Sensei~

10. Gdzie we Wrocławiu kupię używane mangi?
Niestety nie wiem :(

11. Co lubisz słuchać?
Muzyki z Nany i MN *,* A poza tym, to k-pop'u, rapu, czasami metalu... :)

•••

W sumie nie zabardzo mam pomysł, co do blogów, które to powinny otrzymać, ale kilka znalazłam...
A teraz będą moje pytania ^^
1. Ulubione anime (jeśli oglądasz)
2. Jakiej muzyki słuchasz ♥
3. Co zainspirowało cię do stworzenia bloga?
4. Czy pisanie przychodzi ci z łatwością?
5. Najlepsze wspomnienie? :)
6. Polecisz jakieś dobre anime? ^^
7. Ulubiona postać z anime lub filmu ^^
8. Jesteś raczej głośną czy cichą osobą?
9. Opisz siebie w pięciu słowach. (to nie pytanie, ale ciśśś)
10. Ulubiony kolor? ;D
11. Co sprawia że jesteś w dobrym humorze?

...taaak, pytania takie kreatywne...
♥♥♥
~Er-chan

piątek, 14 lutego 2014

Fanfiction nr 3 cz 9

Nie dowierzała mu. Bała się. Cieszyła się. Chciała go przytulić, pocałować. Poczuła dreszcze na całym ciele. Nie wiedziała, jak ma zareagować. Poczuła ukucie w sercu. Chciała mu odpowiedzieć, że go kocha i to tak mocno, że jest dla niej całym światem, że kocha na niego patrzeć, że jego uśmiech poprawia jej nastrój...
Jednak nie mogła. Jej rodzice...
- A-ale... - szepnęła, po czym pojedyńcza łza zaczęła torować sobie drogę na jej policzku.
...wybrali już dla niej narzeczonego.
- Tak? - powiedział jak gdyby nigdy nic uśmiechnięty chłopak
Również za ten optymizm Heartfilia go podziwiała.
- Bo rodzice... m-mi już wybrali n-narzeczonego - wyszeptała, przerywając swoją odpowiedź pociągnięciami nosa.
Różowowłosego zamurowało. Czegoś takiego się nie spodziewał. I nagle zaczęła w nim kipić złość.
- Taa? To czemu ten twój narzeczony cię nie uratował, jak cie gonił prześladowca? Hmm?
Był ostro wkurzony. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw, a narkotyki powoli przestaławy działać. Poczuł wirowanie w głowie. Nie wiedział co się dzieje. I nagle złość opadała i poczuł strach. Strach, że jego ukochana ma już innego. Że tak naprawdę nic dla niej nie znaczy. Że tak naprawdę ona chce innego. Że tak naprawdę on wsadza nos w nie swoje sprawy. Nie wiedział już dokładnie co się dzieje. Powoli przestawał być świadomy tego, co robi.
- Natsu! - krzyknęła przerażona dziewczyna, łapiąc go za ramię, aby się nie przewrócił.
Chciała z nim być. Ale jej rodzice wybrali kogoś innego. Kogoś, kogo nie kochała. Jeszcze nigdy nie czuła tak mocnego uczucia do kogoś. Zawsze tylko kogoś lubiła, albo bardzo lubiła. Ale dopiero od pewnego czasu zdała sobię sprawę, że Natsu był dla niej kimś więcej niż tylko przyjacielem.

Chłopak obudził się w dziwnym miejscu. Pachniało chemią. Bał się otworzyć oczy, ale jednak po krótkiej chwili jego ciekawość zwyciężyła i uchylił jedno oko. Zobaczył białe kafelki. A mianowicie białe kafelki na suficie. Otworzył drugie oko i rozglądnął się. Zobaczył, że leży w jakimś dziwnym miejscu. Chciał się podrapać po głowie, ale jego ręka była ściśnięta. Popatrzył w tą stronę i zobaczył Lucy trzymającą go za rękę i leżącą na jego przedramieniu.Usnęła. Natsu pogodnie się uśmiechnął. Nie za bardzo wiedział gdzie jest, ale cieszył się, że był tu z nią. Odwrócił głowę w drugą stronę i zobaczył duże okno przez które wpadało światło. Wysunął się troche i wyjrzał przez nie.
- O, jakie ładne niebo... - pomyślał, znowu się uśmiechając - I na ziemi są samochody... - popatrzył na nie lepiej - Jakie fajne~ - uśmiechnął się - Ooo i... Czekaj, czy to są... Karetki?!
Poderwał się, ale poczuł ból. Usiadł więc spowrotem i zaczął się rozglądać. Nagle, ujrzał czerwoną plakietkę z napisem "Specjalistyczny Szpital..."
- Co ja tu kurde robię? - wypowiedział na głos.

Taki tam post w walentynki.!
I od poniedziałku do szkoły no nieee T^T
Wspierajcie mnie...
~Er-chan

niedziela, 9 lutego 2014

Nerza fanfiction (one-shot nr 9)

Hej~ Wróciłam z kontynuacją Nerzy! Jakby ktoś nie wiedział, o co chodzi, to po prostu daję tutaj całego one-shota, a jak ktoś już wcześniej czytał, to przepraszam... Ale to w końcu było dawno, więc takie małe przypomnienie ;D Nie trzymam już was i zapraszam do czytania~!

Posiadaczka pięknych, szkarłatnych włosów, opierała się o żółtą ścianę słuchając swojej ulubionej piosenki. Fioletowy kabelek od słuchawek świetnie komponował się z jej fiołkową obudową na komórkę. Czekała na swoją przyjaciółkę przed salą lekcyjną. Wyglądała na grzeczną, mądrą dziewczynkę, która poświęca swoje życie nauce, aby wygrać jakąś olimpiadę krajową. Chodziła do przeciętnej szkoły bez mundurków, lecz ona zawsze nosiła białą koszulę i spódnicę, której kolor zależał od jej nastroju. Piosenka dobiegała końca, kiedy zamyślona młoda dama zauważyła swoją przyjaciółkę biegnącą w jej stronę.
Blond włosy uczesane w dwa kucyki z tyłu głowy, duże, brązowe oczy, długa, cienka, jasno niebieska bluza, skórzany pasek oraz jeans'owe rurki - tak, to na pewno ona.
-Erza~! Już jestem! -krzyknęła wyżej wymieniona
-Cześć...
-Co takie chłodne powitanie dzisiaj?
-A jakoś tak...
Szkarłatnowłosa nie miała ochoty na rozmowy. Często była sama, a samotność uważała za przyjaciela. Blondynkę uważała za jedyną przyjaciółkę. Znała ją od piaskownicy, kiedy to plastikowa łopatka złamała się Erzie, a Lucy pożyczyła jej swoją. Tak właśnie zaczęła się ich przyjaźń.
-Nee~, Erza, co my teraz mamy? -zapytała Heartfilia
-Matematykę.
Obie weszły do klasy, siadając jak zwykle koło siebie. Lekcja szybko minęła, a że na dworze było ciepło, przeszły się do parku. Powoli maszerowały przez wydeptaną drogę pomiędzy drzewami, rozmawiając. W pewnym momencie rozpadało się, więc musiały wrócić do domu.

***

Tydzień później do klasy Erzy i Lucy, doszedł pewien chłopak. Pewnie Scarlet nie zwróciła by na niego uwagi, gdyby nie to, że miał różowe włosy. W szkole nie było zakazu mieć kolorowych włosów, ale jako jedyna w szkole takie miała. Znaczy, do teraz...
Był średniego wzrostu, potargane różowe włosy, niebieski t-shirt z czerwonym napisem i czarne rurki. Bardzo zaciekawił sobą szkarłatnowłosą. Przez pół lekcji wgapiała się w niego, jak głupia. Nie wiedziała, co się jej stało. Jednak kiedy on się w pewnym momencie odwrócił, poczuła jak jej serce szybciej bije. Poczuła że policzki jej płoną, przez co chciała się szybko odwrócić, ale zanim to zrobiła, różowowłosy promienisto się do niej uśmiechnął. Serce zaczęło przyspieszać, a policzki robić coraz bardziej czerwone. Czuła że zaraz wybuchnie... Wstała, po czym wybiegła z klasy. Pobiegła prosto do toalety, gdzie stanęła przed lustrem. Pięścią uderzyła o białe, śliskie kafelki. Z oczu zaczęły spływać jej łzy. 'Co mi się dzieje?' -zapytała samą siebie. Szybko sięgnęła po szary papier toaletowy aby wytrzeć łzy. Wyjęła pomadkę i pomalował usta. Po pięciu minutach, wyglądała jakby ni się nie stało. Wtedy poczuła czyjąś obecność za sobą. Była to osoba którą najmniej miała teraz ochotę zobaczyć. Stał za nią właśnie ten chłopak, przez którego chwilę temu jeszcze płakała. Podszedł do niej, kładąc dłoń na jej ramieniu.
-Wszystko w porządku? -zapytał, wpatrująć się w jej twarz.
-Yyy... t-tak...
-Na pewno? Tak nagle wybiegłaś z klasy, po tym jak się do ciebie uśmiechnąłem...
'Muszę być silna, nie dam po sobie nic poznać'
Odwróciła się w jego stronę, ze sztucznym uśmiechem na twarzy.
-Już w porządku.
-Czy mój uśmiech był aż tak odrażający? -zapytał, pokazując swoje zęby.
-Nie, to nie dlatego... Po prosu p-przypomniało mi się coś smutnego.
-Ach, rozumiem. Wróćmy już do klasy, bo nauczyciel się martwi.
-Ok.
Scarlet powoli podążyła za chłopakiem. Czemu tak dziwnie czuła się w jego obecności? Czemu zaczęła płakać kiedy go zobaczyła? Czemu tak bardzo jej kogoś przypominał?
-A właściwie, to jestem Natsu.
-Erza Scarlet. Miło mi.
Wkroczyli do sali, siadając na swoich miejscach. Lekcja trwała jak wcześniej, tyle że teraz to Natsu przyglądywał się dziewczynie...

***

Różowo-włosy siedział na ławce, tuż obok swojego nowego kumpla. On coś do niego mówił, ale Natsu w myślach był zupełnie gdzie indziej. Myślał, czemu przy Erzie czuł się jak nigdy wcześniej. Czemu przed nim uciekała? Czemu płakała po ujrzeniu jego uśmiechu? Takimi pytaniami się zasypywał. Nie mógł się skupić na niczym, pożerała całą jego uwagę. Ledwo się przeprowadził, a już wiedział że będą kłopoty... W dzieciństwie miał dużo "przyjaciół" w czym większość z nich zadawało się z nim tylko dla korzyszci. W gimnazjum totalnie odciął sie od wszystkich, nie mając zadnych przyjaciół. Potem się nad nim znęcali, więc często zmieniał szkołę. Miał także problemy rodzinne, chociarzby jego brat, któremu wszystko się udawało i był pupilkiem wszystkich. Natsu bardzo cierpiał, ale nadal potrafił się szeroko i szczerze uśmiechnąć. Wyglądał na bezproblemowego gościa, który cieszy się życiem, a w środku to cichy, smutny, cierpiący chłopiec, bez dzieciństwa.
Natsu wstał z ławki, zostawiając swojego towarzysza. Powiedział, że idzie po coś. Szedł przed siebie, myśląc jak dużo problemów będzie miał w tej szkole. Wyjął swoje słuchawki, po czym wsadził do uszu, wcześniej podłączając kabelek do wtyczki w komórce. Puścił pierwszą piosenkę na liście z muzyką. Pierwsza była jego ulubiona. W ten sposób łatwo mu była ją znaleść. Wyszedł z budynku szkoły i skierował się w stronę pobliskiego parku. Lubił tam chodzić, mimo że mieszkał w tej miejscowości dopiero 5 dni. Nie chciał wracać do domu, gdzie miał na niego czekać ojciec. Nie miał z nim najlepszego kontaktu. Z mamą już było lepiej. Ale i tak nie chciał wracać. Usiadł na ławce, przed dużym dębem, wpatrując się w niego. W tedy poczuł na sobie kroplę wody. podniósł głowę do góry, patrząc na niebo. Było pełne ciemnoszarych chmur, które pędziły popychane przez wiatr. Padało coraz mocniej, kiedy różowowłosy zauważył drobną osóbkę biegnącą przez park. Wstał i podbiegł do niej. Wtedy ją rozpoznał: to musiała być ona. Tylko ona wywoływała u niego takie uczucia.
-E-Erza? -zapytał nieśmiało
-Natsu? Co ty tu robisz?
-Ja byłem w parku, kiedy zaczęło padać, ale...
-Tutaj burze szybko nie mijają! Masz daleko do domu?
-Tak, ale chyba pójdę jeszcze gdzieś. -powiedział, odwracając się od niej, kiedy poczół jej drobną dłoń na jego przedramieniu.
-Masz coś do załatwienia? -powiedziała troskliwym głosem.
-Nie, po prostu nie chce wracać do domu.
Chwilę trwała cisza, aż w końcu Scarlet ją przerwała, dość cichymi słowami:
-W takim razie ch-chodź do mnie...

***
Natsu powoli szedł przed siebie. Był oddalony ode mnie jakieś 5 metrów. Mimo, iż szliśmy do mojego domu, to on prowadził. Wydało mi się dziwne, że idziemy właśnie do mnie, ale kiedy zdałam sobie sprawę, że moje ubrania zaczynają przemiękać, zaczęłam biec. Dragneel pobiegł tuż za mną. Szczęśliwie dobiegliśmy do mojego domu. Wyjęłam klucze i otworzyłam zamek. Trochę się denerwowałam, nie wiedząc czemu. Wpuściłam różowowłosego do środka, po czym sama weszłam.
- Dziękuję... - wyszeptał, jakby speszony.
Uśmiechnęłam się do siebie...

***

Zapomnieliśmy o strachu i zażenowaniu. Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Rozmawiając z Dragneelem czułam, jakbym rozmawiała z przyjacielem z dzieciństwa, a  może nawet z kimś ważniejszym. Już dawno przestało padać, ale i tak siedzieliśmy u mnie. Za dobrze nam się rozmawiało. Również w zachowaniu chłopaka wyczułam coś, co mówiło mi, że nie chce wracać do domu. Nie wiedziałam czemu. Na początku nie chciałam go o to wypytywać, ale zaczęła mnie zrzerać ciekawość i w końcu zapytałam:
- Natsu, a ty... nie chcesz wracać do siebie?
Po moim pytaniu nastąpiła kilku minutowa cisza. Różowowłosy wpatrywał się w moją szafkę, unikając mojego wzroku.
- To nie tak... Po prostu... Znaczy, jak przeszkadzam, to mogę już iść! - krzyknął, po czym wstał, kierując się do drzwi.
Złapałam go za nadgarstek, aby go zatrzymać. Emocje brały górę nad rozsądkiem. Czułam, że gdzieś już go widziałam. Byłam tego pewna, a zarazem nie. Jego różowe włosy się wyróżniały, na pewno bym je zapamiętała...
Trzymałam go tak chwilę, aż w końcu zdecydowałam, że powiem mu o wszystkim, co mnie nurtuje.
- Słuchaj... Chodzi o to, że jestem pewna, że gdzieś cię już widziałam. Kiedy jesteś blisko mnie, czuję się dziwnie. Mam ochotę skoczyć ci w ramiona, ale również wypytać, kim jesteś. To tak, jakbyśmy się już gdzieś spotkali... Możliwe, że mi kogoś przypominasz, ale... - nie dokończyłam zdania, ponieważ Dragneel podniósł mnie za ręke i przytulił mocno do siebie. Czuć było, że w tym uścisku chce mi przekazać wszystkie swoje uczucia.
- Ja mam inaczej. Po prostu mnie zaciekawiłaś. Wszystkim. Twoją odmienną urodą, pięknymi włosami, ciekawym charakterem, innym podejściem do życia... Chciałbym wiedzieć o czym myślisz i mieć cię tylko dla siebie. - po tym wyznaniu, pociągnął mnie jeszcze bliżej do siebie i złączył nasze usta w ciepłym i delikatnym pocałunku. Z tych emocji nie zamknęłam oczu, czego teraz trochę żałuję. Czuć było, że jestem kimś ważnym dla Natsu. Stwierdził, że jestem ciekawa, ale przecież niczym się nie wyróżniam...
Niechcący zerwałam pocałunek,aby coś powiedzieć, na co chłopak zareagował grymasem.
- A-ale... Przecież ja się niczym nie wyróżniam...
Na moje słowa, zareagował lekkim uśmiechem. Od razu rozpoznałam, że jest to inny uśmiech, niż ten, który pokazywał wszystkim. Nie był to uśmiech "Jestem szczęśliwym chłopcem, więc nie pytaj co u mnie". To było raczej "Kocham cię, taką jaka jesteś". Policzki zrobiły mi się czerwone i gorące, a ręce zaczęły pocić.
- Wyróżniasz się... - wyszeptał mi prosto do ucha.
Przeszedł mnie dreszcz. Wiedziałam, że nasza wspólna droga nie będzie łatwa, ale wierzyłam, że rezultaty będą owocne. I nie myliłam się. Natsu jest najukochańszą osobą na tym świecie.

***

Epilog:
Tydzień po oświadczynach mojego chłopaka, stwierdziliśmy, że czas, abym poznała jego rodzinę. Wspomniał mi kiedyś, że z ojcem nie ma najlepszych kontaktów, więc najpierw odwiedzimy matkę i jego brata. Mówił mi kiedyś, że jest strasznym pupilkiem i wszyscy go uwielbiają. Bałam się tego spotkania, ale wreszcie nadszedł czas i przyszliśmy do domu Dragneelów.
- Dzień dobry... - powiedziałam, przekraczając próg domu.
Wtedy ukazał się on - brat Natsu. Wyglądał bardzo podobnie do niego, a jednak inaczej. Był trochę niższy, miał taką samą fryzurę, ale inny kolor włosów. I wtedy mnie olśniło. Natsu mi kogoś przypominał, ale nie mogłam sobie przypomnieć kogo. Ale teraz już wiem - jego brata. Chodziliśmy razem do podstawówki przez trzy lata, potem się przeniósł. W dodatku była to moja pierwsza "miłość" jeśli tak można nazwać uczucia 7 latki do innego 7 latka. Nie pamiętałam go za dobrze, bo to w końcu było dawno, ale kiedy go zobaczyłam, od razu go rozpoznałam. Gdyby mój chłopak miał niebieskie włosy, jak jego brat, to możliwe, że bym od razu wiedziała, kogo mi przypomina.
Więc kiedy tylko ujrzałam jego brata, zalały mnie rozmaite uczucia, ale najbardziej radość. Zaczęłam się śmiać. Kto by pomyślał, że uczucia z podstawówki tak bardzo wpłyną



~Er-chan ♥

sobota, 1 lutego 2014

Fanfiction nr 3 cz 8

Natsu biegł ile sił w nogach. Mimo, iż było wcześnie, chciał przyjść przed czasem. Czuł, że dzisiaj sie coś stanie. I los się do niego uśmiechnął. Przed szkołą stała ta wyróżniająca się z tłumu blondynka i to w dodatku sama. Nie zastanawiając sie dwa razy, Dragneel podszedł do niej. Stanął tuż przed nią,  patrząc w jej wyjątkowe oczy.
-Hej, chciałbym porozmaiwać!
Lucy się zdziwiła. Była pewna, że po tym co zrobiła chłopkowi, on się już do niej nie odezwie.
-D-dobrze...
Różowowłosy wziął ją za ręke i pociągnął. Szli dość szybkim krokiem przed siebie. Lucy wpatrywała się w zbrabnie wiejące na wietrze różowe kosmyki. Była zadziwiona. Nigdy aż tak nie przywiązywała do Natsu wagi. Nigdy nie był dla niej kimś ważnym. Więc co się stało?
-A-ale gdzie idziemy?
Chłopak się nagle zatrzymał. Popatrzył na jej śliczną twarz w pięknym, porannym świetle. Czuł, że serce zaczyna mu szybciej bić.
-Przed siebie. - chłopak się promiennie uśmiechnął.
Nawet nie wiedział, że tym gestem oczarował dziewczynę. Zaufała mu całkowicie.
Szli trochę wolniej przez park. Żwir wydawał specyficzny, lecz przyjemny dźwięk pod butami obojga. Nagle chłopak się zatrzymał i odwrócił w stronę dziewczyny. Ta, zdziwiona, popatrzyła głęboko w jego lśniące i tajemnicze oczy.
-Chciałem Ci po prostu powiedzieć... Że cię kocham i nigdy nie przestanę.
Blond włosy zawiały w lewą stronę, a na dziewczynę spadło kilka płatków drzewa wiśni. Jej spódnica lekko się podwiała, a ona stała wpatrzona w niego jak w obrazek.

Dodaję już kolejny wpis, ponieważ tamten był dość krótki i akurat mam czas. Cieszę się rówież, że coraz więcej osób obserwuje <3 Dziękuje +przepraszam za wszelakie błędy, oczy mi się zamykają i nie mam najlepszych warunków :c

~Er-chan

czwartek, 26 grudnia 2013

NaLu Special (one-shot nr 8) cz.1

Blondynka szybkim krokiem szła przed siebie. Tak bardzo chciała zdążyć. Była umówiona ze swoim chłopakiem. Chodziła z nim od miesiąca, a była w nim bardzo zakochana. Tak bardzo go lubiła. Czuła się przy nim wyjątkowo bezpiecznie.
Skręciła w ciemniejszą ulicę która prowadziła do jego domu. Jego rodziców nie było w domu, przynajmniej tak napisał w wiadomości. Dziewczyna była rozradowana, że mogła go zobaczyć. Uzależniła się od niego, nie będąc nawet tego świadoma.

***

-Lucy-san~!
-Tak? -odpowiedziała miło blondynka, do niebiesko-włosej.
-Mam problem z matematyką. W ogóle nie rozumiem tego wzoru na równania. Wytłumaczyłabyś mi to? -zapytała młodsza dziewczynka.
-Oczywiście Wendy. Chodźmy do sali matematycznej, tam będzie spokój i postaram ci się wszystko wytłumaczyć.
Heartfilia razem z młodszą koleżanką poszły schodami na górę. Z dołu obserwowały je dwie dziewczyny. Ich wzrok był przepełniony nienawiścią.
-Widziałaś ją? -powiedziała pierwsza z pogardą.
-No. Ale idiotka. Co ona sobie myśli?
-Ma chłopaka, jest taka miła i przyjemna, każdemu pomaga, nauczyciele ją uwielbiają i jeszcze jest bogata. No i oczywiście stopnie ma świetne i jest lubiana. -powiedziała, prychając pierwsza.
-Ale za to my jesteśmy takie śliczne! -piskneła ta druga, po czym obie zaczęły chichotać i uciekły do toalety poprawić kreskę na oku.
W tym czasie Lucy i Wendy zdążyły już wejść do sali i zacząć robić zadanie. Młodsza była bardzo skupiona, starsza chodziła po klasie, prawie jak nauczycielka. W pewnym momencie, podniosła głowę z nad zadania i zapytała nieśmiało:
-Lucy-san... Bo ty jesteś taka ładna i lubiana! I masz takie dobre oceny. Jak ty to robisz? Ja mam tylko kilku przyjaciół i ocen też nie mam najlepszych...
Brązowooka popatrzyła na zadającą pytanie ze zdziwieniem.
-C-co? Ja?
-Oczywiście, że ty.
-Przestań. Oceny mam dobre, bo w miarę to rozumiem, ładna nie jestem - jestem jak każdy inny, a i tak w szkole jest tyle ładniejszych dziewczynek ode mnie! A lubiana jestem chyba dlatego, że jestem śmiała... -szepnęła, lekko się zaczerwieniając.
-I jeszcze taka skromna~ -dodała dziewczynka.
Obie zaczęły się śmiać, po czym Lucy wróciła do tłumaczenia zadania.

***

Wszystko było takie perfekcyjne. Lucy, mała skromna dziewczynka, po długich latach nauki i douczania się, wreszcie w liceum jest w stanie nadążać z materiałem. I wychodzą jej dobre oceny. Z dnia na dzień po prostu w oczach chłopców stała się atrakcyjniejsza, nie robiąc nic specjalnego. Wreszcie pokonała swoją nieśmiałość i stała się lubiana, przez co znalazła idealnego chłopaka. W dodatku jej rodzice mieli dobrą pracę i pieniędzy nie brakowało. Czy mogło być piękniej?
Dziewczyna poszła ze swoimi przyjaciółkami ze szkoły do kawiarni. Była taka szczęśliwa. Dziewczyny weszły do kawiarni i usiadły na sofach. Kelnerka podeszła i rozdała im karty menu. Każda wybrała średnią kawę i już chciały zamówić, kiedy nagle średniej wysokości niebiesko-włosa dziewczyna krzyknęła:
-O nie! Zapomniałam portfela! -krzyknęła, wstając z siedzenia.
Lucy popatrzyła na swoją koleżankę.
-Nie martw się kochana. -powiedziała spokojnie. -Ja wzięłam więcej niż planowałam. Postawię wam wszystkim dużą kawę z ciastkiem!
Jej słowa wywołały uśmiech na twarzach dziewczyn. Siedziały i piły kawę ponad dwie godziny, rozmawiając o szkole i ubraniach. Spędziły świetny czas razem... Ale gdyby Heartfilia wiedziała, o czym tak naprawdę myślały wtedy jej przyjaciółki, to pewnie by się załamała...

***

Mijały dni. Nic specjalnego się nie działo. Lucy chodziła do kawiarni z koleżankami z klasy i razem piły kawę. W weekend chodziła do domu swojego chłopaka. Uwielbiała czochrać jego ciemne włosy. W szkole miała nadal tak samo dobre oceny. Coraz więcej ludzi zaczęło ją lubić. Wszystko było by dobrze, gdyby tak było już na zawsze... Ale nic nie trwa wiecznie.
Dziewczyna szła z szerokim uśmiechem na twarzy. Po drodze spotkała Juvię, swoją koleżankę z klasy, z którą często chodziła do kawiarni. Razem szły wolnym krokiem, kiedy nagle niebiesko-włosa powiedziała nieśmiałym głosem:
-Hm... Lucy, bo mam takie pytanie... B-bo potrzebuję troszkę pieniędzy. Mam problemy w domu, tata stracił pracę, nie ma pieniędzy na jedzenie... Głupio mi o to prosić, serio.
Heartfilię wstrząsnęło. "Juvia nie ma pieniędzy na jedzenie? Ja mam ich nadmiar, a ona biedna się głodzi? Jej ojciec stracił pracę, nie mają z czego żyć... Muszę zareagować."
-Juvia, kochanie~! Czemu od razu nie mówiłaś? Biedactwo...!
-L-lucy...
-Juvia, z takimi sprawami to od razu do mnie! Już ci daję pieniądze, najlepiej daj je od razu mamie, żeby miała za co kupić jedzenie! O Boże, to straszne... -Lucy na prawdę przejęła się sytuacją przyjaciółki.
-Uspokój się. Nic strasznego się nie stało... -szepnęła niebiesko-włosa.
-Jak to nic? -krzyknęła dziewczyna. -Już, proszę, trzymaj...
Blondynka wręczyła koleżance 1000 złotych monet. Nie zostało jej nic w portfelu, ale nie przejmowała się tym. Wiedziała, że jak wróci do domu, to dostanie kolejne pieniądze.
-Boże, dziękuję... Lucy, kocham cię! -szepnęła Loxar, przytulając dziewczynę.
-Nie ma za co. -odparła spokojnie brązowooka.
Po tym wydarzeniu, uczennice razem poszły do szkoły. Po długim szkolnym dniu, blondynka chciała zaprosić swe liczne koleżanki na kawkę, ale zapomniała, że wszystkie pieniądze oddała Juvii. Musiała przeprosić koleżanki i odmówić dzisiejszego wypadu.
-Ale jak to? -oburzyła się jedna.
-Zawsze po szkole nas zabierasz! -dodała druga.
-Po prostu nie chcesz już nam stawiać... -syknęła trzecia.
Blondynka nie wiedziała o co chodzi jej przyjaciółkom. Nie chciały z nią iść... bo za nie nie zapłaci?
-A-ale dziewczyny, o co wam chodzi...? -zapytała, jak zawsze opanowana, podczas gdy w środku krzyczała.
-No po prostu nie chcesz nigdzie z nami iść i nam stawiać! Wiemy, że masz dużo kasy a i tak jesteś egoistką! Nienawidzę cię~! -krzyknęła dziewczyna o krótkich, białych włosach.
Lucy chciała do niej podejść i ją przytulić, ale ta ją odepchnęła i odbiegła od niej.
-Spadaj! -krzyknęła, po czym otarła łzę z policzka.
Reszta dziewczyn do niej doszła i wszystkie zaczęły ją przytulać. Większość mierzyła Heartfilię wzrokiem.
-A-ale o co...? -zaczęła.
-No o nic, nie rozumiesz egoistko! -zaczęły się rzucać uczennice.
Blondynka już nic nie rozumiała. Była pewna, że koleżanki chodziły z nią do kawiarni dla przyjemności i żeby pogadać... A nie dlatego, żeby zjeść i wypić na jej koszt. To był dla niej prawdziwy szok. Myślała, że może na nie liczyć, a one odwracają się od niej za taki idiotyzm. Wszystkie pięć. Przecież by im postawiła następnym razem...

***

Od tamtego zajścia, kontakty Lucy i jej przyjaciółek się pogorszyły. Na przerwach głównie rozmawiała z Wendy, a czasami z Erzą, ze starszej klasy. Juvia nie przychodziła do szkoły, a Lisanna i inne dziewczyny nie chciały z nią rozmawiać. Było jej tak przykro, że z dnia na dzień koleżanki się od niej odwróciły. Ale pomyślała sobie, że da radę, że ma jeszcze prawdziwych przyjaciół i ma idealnego chłopaka....
Wzięła swoją torbę z podłogi, gdy tylko zadzwonił dzwonek. Założyła ją na ramię, po czym wyszła z klasy. Wszyscy się na nią patrzyli. Wszystko się tak szybko zmieniło - była popularna, mogła porozmawiać z każdym z klasy, a teraz to może jedną osobę jest w stanie się spytać co było na zadanie... Szła szybko, nie odwracając się za siebie. Wyszła ze szkoły i przed drzwiami zobaczyła szkarłatno-włosą uczennicę.
-Erza! -krzyknęła radośnie.
Jedynie jej widok poprawiał głównej bohaterce humor. Poznała ją dwa tygodnie temu, jak jeszcze była popularna. Wtedy nie za bardzo się polubiły, ponieważ za Heartfilią zawsze chodziły jej koleżanki od kawy. Ale teraz jest już dużo lepiej.
-O, też teraz kończysz? -zapytała, odwracając się w stronę blondynki.
-Tak. Po drodze jeszcze wstąpię na kawę i ciastko. Pójdziesz ze mną?
-Nie, dzięki. Trochę się spieszę.
-Ah, okay~
Kroczyły równo koło siebie. Tematy do rozmów im się trochę skończyły. Nie znały się za dobrze. W pewnym momencie Scarlet skręciła w odrębną uliczkę. Jej koleżanka do niej machała, ale ta chyba tego nie zauważyła.
Lucy zrobiło się smutno. Poczuła się samotna. Sama na tym świecie...

***

W domu spokojnie odrabiała lekcje. Potem słuchała muzyki, myśląc o różnych sprawach, nie dokońca związanych ze szkołą. Nie chciała o tym myśleć. O fakcie, że przez jedno, głupie zdanie, straciła wszystko, na co tak ciężko pracowała. Najgorsze w tym wszystkim było to, że sytuacja się powtórzyła. Jej koleżanki poprosiły ją, żeby wzięła je na kawę, bo jej wybaczyły, ale Lucy nie miała pieniędzy. Dziewczyny zaczęły na nią krzyczeć, po czym powiedziały, że już nigdy się do niej nie odezwą. Uczennicy było tak strasznie smutno. Stracić wszystko w jednym, krótkim momencie...
-Lucy~! Obiad!
Heartfilia szybko pobiegła do kuchni. Tylko to ją ratowało. Fakt, że ma przy sobie kochającą rodzinę i idealnego chłopaka. Tylko dzięki temu, się jeszcze nie załamała. Ale i tak była już na granicy.

***

Blondynka spotkała się ze swoim chłopakiem, który ją pociesza i dodaje sił. Dziewczyna jest wniebowzięta. Czuje się przy nim taka bezpieczna... Została a niego na noc, a na zajutrz poszła do szkoły. Spotkała się z Erzą przed bramą szkoły. Razem weszły do budynku szkolengo. Niestety, nie były w tych samych klasach, więc szkarłatnowłosa skręciła w lewo, na parterze, zaś Heartfilia poszła schodami na najwyższe piętro. Wkroczyła do sali, w której nagle ucichło. Wszyscy się na nią patrzyli. Na początku poczuła się nieswojo, lecz w końcu przestała zwracać na to uwagę. Miała już dosyć, że przez swoją dobroć, nikt jej nie lubił. Siadła na swoim miejscu, po czym odpłynęła w krainę swoich marzeń. Po lekcjach, spiesząc się, wyszła z sali. Szybciutko wyszła ze szkoły. Chciała być jak najszybciej w domu. Kiedy szła po ciemnym od brudu asfalcie, nagle usłyszała swoje imię. Nie wiedziała kto ją woła. Odwróciła się, lecz nikogo nie ujrzała. Popatrzyła przed siebie i ujrzała małą osóbkę machającą jej z daleka. Nie rozpoznała kto to, ale poszła w jej stronę.
-Lucy? To ty? Nie mogę uwierzyć że cię spotkałam! -krzyknęła drobna dziewczynka.
Dopiero wtedy blondynka ją rozpoznała. To była Levy, jej przyjaciółka z przedszkola.
-Levy?! To serio ty? -krzyknęła szczęśliwa.
-Tak! Nie mogę uwierzyć, że cię spotkałam! Tak długo się nie widziałyśmy... Co tam u ciebie?
-Ja też! Jestem przeszczęśliwa! Tak bardzo mi cię brakowało! U mnie... -tu Lucy się zatrzymała. Już miała powiedzieć, że wszystko perfekcyjnie, po czym sobie przypomniała, że wcale tak nie jest. -...jakoś leci. Znaczy jest coś, o czym chciałabym ci powiedzieć.
-Czyli dłuższy temat do rozmów? -Levy nieśmiało się uśmiechnęła.
-T-tak...
-Mój dom jest niedaleko stąd. Zamiast stać na środku ulicy, może do mnie wpadniesz?
-Dziękuję za zaproszenie! Chcętnie wpadnę.
-Nadal lubisz gorącą czekoladę?
-Oczywiście, że tak! Kocham ją. A najbardziej tę, którą robi twoja mama!
Dziewczyny powoli poszły w stronę domu niebieskowłosej. Rozmawiały o różnych błachych tematach, dzięki czemu blondynka zupełnie zapomniała o strasznej rzeczywistości.

***

W szkole coraz więcej ludzi jej nie lubi. Nawet ci, z którymi nigdy nie rozmawiała. Plotki na jej temat stawały się coraz bardziej zmyślone i ciężkie. Nie mogła już tego wytrzymać. Zauważyła, że nawet Wendy boi się już z nią rozmawiać. Nie wiedziała, czemu ludziom taką wielką radość sprawia znęcanie się nad innymi. Na szczęście, przestało już ją obchodzić co sądzą o niej inni. Szkoła stała się dla niej okropnym miejscem, ale jak tylko lekcje się kończyły, czuła wolność. I miała kochającego chłopaka. Pomyślała, że nic gorszego się już nie może przytrafić. Chciała cieszyć się życiem, takim jakie jest...
Nie wiedziała, że to dopiero początek jej trudnych zmagań.

Wyjątkowo długo pisałam tego one-shota (który będzie podzielony na dwie części).
Napiszcie, co o nim sądzicie i czy coś powinnam poprawić - bardzo mi to pomoże rozwinąć dalszą akcję.
Teraz pójdę dopisać coś do moich innych one-shotów.

~Er-chan

sobota, 21 grudnia 2013

Fanfiction nr 3 cz 6

Chłopak chciał porozmawiać ze swoją wybranką. Gdy lekcja się skończyła, wyszedł z klasy i zaczął jej szukać po szkole. Chciał ją zobaczyć, jej piękne oczy, lśniące włosy, usłyszeć jej piękny i wyjątkowy głos, dotknąć jej miękkiej skóry... Jednym słowem był w niej zakochany i to bardziej niż mu się wydawało.
Podszedł pod 8, salę gdzie teraz Heartfilia miała mieć lekcje. Zobaczył ją z jej koleżanką. Był na skraju wytrzymałości, więc czy z kimś czy sama, stwierdził, że musi z nią porozmawiać. Podszedł do uczennic. Złapał się za rękę, po czym szepnął:
-Lucy... moglibyśmy porozmawiać?
Blondynka jak i jej koleżanka popatrzyły się ze zdziwieniem na Dragoneel'a. Ten nie wiedział o co chodzi.
-Lucy, znasz go? -zapytała dziewczyna.
-Nie, no co ty! Nie koleguje się z "takimi" ludźmi! Za kogo ty mnie masz! -wręcz krzyknęła.
Natsu się zdziwił. Nie wiedział o co chodzi. Przecież się znali! To on ją uratował, to on z nią był, to on się o nią martwił, to on z nią przebywał, to ON! Więc jak ona może mówić, że się nie znają...?
Chłopak odbiegł od nich. Nie chciał już nikogo widzieć. Zależało mu na niej, jak na nikim innym. Kochał ją i był w stanie dla niej zrobić wszystko. Ale ona najwidoczniej nie chciała go znać. Zmarnował swój, jak i jej czas. Marna nadzieja na coś więcej. Przecież ona go nienawidziła. Właśnie to sobie uświadomił. Wybiegł ze szkoły. Biegł przed siebie, prosto do swojego mieszkania. Niby tylko głupie słowa, wypowiedziane bez głębszego zastanowienia, a jednak zraniły chłopaka mocniej niż pięść. Bolało go tak strasznie, że nie chciał żyć. Chciał zakończyć swój marny żywot i już nigdy nie doznać tych strasznych uczuć.
Wszedł do mieszkania. Nerwowo rzucił torbę na ziemię, po czym udał się do apteczki. Niestety była pusta. Wtedy wpadł na świetny pomysł, który może okazać się najgorszą decyzją jego życia...

Chłopak szybko wyjął plastikową torebkę. Popatrzył na jej zawartość. Nie chciał tego robić. Bardzo nie chciał, ale stwierdził, że nie ma wyboru, a do stracenia nic nie ma... Kilka chwil później, leżał na podłodze. Zemdlał. Leżał tak kilka godzin. Nikt nie wiedział o tym, co zrobił, a popełnił wielki błąd...
Obudził się około 5 nad ranem. Jasno-pomarańczowe promienie  wstającego słońca słońca go rozbudziły. Poczuł piękny zapach drzewka kwitnącej wiśni tuż za oknem. Stwierdził, że to bardzo pozytywny poranek. Wstał z podłogi. Energicznie się zebrał, już o szóstej był gotowy. Jako że czuł lekki ból w karku, położył się na miękkiej kanapie. Myślał o wszystkim. Nawet kiedy myślał o śmierci, uśmiechał się. Był pełny świeżej, pozytywnej energii, której tak bardzo mu brakowało. No i w końcu wpadł na pomysł, aby wyznać swoje uczucia Heartfilii. Mimo, iż narkotyki były mocne, to zaczął się wahać. Pamiętał wcześniejsze wydarzenia i jednak miał do niej żal. Uratował ją, a ona wstydziła się go. Wtedy stwierdził, że koniec z miłością...
Ale dopiero od jutra.

Witam~
Nareszcie się zmobilizowałam i napisałam tą notkę. Wiedzcie, że na święta (albo raczej na dłuższy czas wolny) szykuję wam coś specjalnego. Mam nadzieję, że się wam spodoba, bo włożyłam w to dużo pracy i wysiłku. Postaram się wrzucić ok. 24-25 (mam nadzieję, że się wyrobię)
Jeśli notka się spodobała, to komentarz pod spodem mnie bardzo uszczęśliwi i zmotywuje do dalszego pisania~
~Er-chan

niedziela, 15 grudnia 2013

Fanfiction nr 3 cz 5

Rano chłopak obudził się na swoim twardym łóżku. Szybko się podniósł. Zgarnął ubrania leżące na ziemi, po czym poszedł do toalety. Nadal nie mógł uwierzyć, że wczorajszy wieczór spędził z Lucy. Był taki szczęśliwy. Zwinnie się ubrał, po czym zjadł śniadanie i wyszedł ze szkoły. Z uśmiechem na twarzy powoli kroczył w stronę szkoły. Wszystko było by takie piękne, gdyby nie to, co przydarzy się Natsu za rogiem...

Różowo-włosy obudził się w ciemnym miejscu. Nie wiedział, co się dzieje. Pamiętał, że szedł do szkoły i nagle mu się taśma urywa. Kiedy zaczął próbować rozwiązać ręcę, ktoś otworzył żelazne drzwi i przyszedł do chłopca. Kucnął koło niego i popatrzył prosto w oczy.
-Nie chcemy zrobić ci krzywdy. -szepnął niskim głosem
"Nie chcecie mi zrobić krzywdy, ale porywacie, związujecie i trzymacie w jakimś ciemnym pomieszczeniu!" -pomyślał chłopak, ale nie był na tyle odważny, by to powiedzieć.
-C-co chcecie?
-Nic złego. Po prostu chcielibyśmy ci coś sprzedać -szepnął mężczyzna, pokazując swoje żółte, brudne zęby.
Dragneel przyglądał się mu. Nie wiedział, co ma postąpić. Nagle chłop wyjął z kieszeni plastikową torebkę z dziwnym proszkiem w środku.
-Widzisz to? To właśnie chcielibyśmy ci sprzedać.
-Ale co to?
Chłopak już nic nie rozumiał. Chcieli mu sprzedać narkotyki? Dlatego go tu przyciągnęli?
-Ty już chyba dobrze wiesz. -chłop znowu się uśmiechnął. -Sprzedam ci taniej. Jeśli grzecznie kupisz, to wypuścimy cię. Zgoda?
Natsu nie chciał się wpychać w kłopoty. Pomyślał, że kupi a potem to po prostu wywali i po kłopocie.
-Biorę. -szepnął
Mężczyzna podarował mu paczkę. Wziął od niego pieniądze, po czym wyprowadził z dziwnego budynku. Dał mu również wskazówki, jak stąd dojść do szkoły. Nastolatek niepewnym krokiem ruszył do szkoły. Paczuszka bezpiecznie leżała w jego plecaku, razem z książkami szkolnymi. Kiedy doszedł do szkoły, wybił dzwonek na przerwę. Ruszył do klasy, gdzie miał mieć matematykę, gdyż pierwsza lekcja już minęła. Usiadł na swoim miejscu, patrząc za okno. Zaczął myśleć o swoich sprawach, gdy zaczęła się lekcja. Nauczyciel sprawdzał zadania. Natsu już dawno zapomniał o wydarzeniu sprzed kilkunastu minut, ale wtedy jeszcze nie wiedział, że ta z pozoru dobra decyzja, tak bardzo zmieni jego życie..

Akcja robi się coraz bardziej skomplikowana. Mam nadzieję, że sama się w tym nie pogubię XD
Wiem, że krótkie, ale chyba ważne że jest.
A tak wgl, to założyłam sobie ask'a. Możecie mnie tam zawalać pytaniami typu "Kiedy notka?"
Teraz spróbuję dopisać coś do one-shot'a Gruvia który okazał się wcale nie być one-shotem ;-;

~Er-chan

piątek, 6 grudnia 2013

Fanfiction nr 3 cz 4


Natsu miał zamknięte oczy. Marzył. Nie chciał już nigdy przestać. Podobało mu się to, co się działo w jego głowie. Było to tysiąc razy lepsze, od tego co działo się naprawdę. Oparł się o drzewo. Słyszał czyjeś kroki za sobą, ale nie przywiązywał do tego jakiejś wielkiej wagi. Nie obchodziło go to. Chciał uciec od rzeczywistości. Tym czasem, kroki były coraz głośniejsze i jakby coraz bliższe. Ale za delikatne jak na chłopaka. Różowowłosy uchylił jedno oko, po czym odwrócił się za siebie. Zobaczył tę jakże dobrze mu znaną sylwetkę. Była ubrana w krótką, niebieską spódniczkę i obcisłą białą bluzkę. Na nadgarstku wisiało mnóstwo branzoletek. Chłopak nie chciał jej widzieć. Udał, że jej nie zauważył i odwrócił się przed siebie. Jednakrze dziewczyna go ujrzała. Stanęła za nim, nie wiedząc, co zrobić. Była zmieszana.
-Em... -szepnęła.
Pomyślała, że chłopak jej nie usłyszał i chciała zawrócić, po czym pójść inną drogą, ale nagle poczuła silną dłoń na jej lewym nadgarstku. Przestraszyła się.
-Nie mów, że mnie nie pamiętasz. -wysyczał Dragneel, a jego oczy zionęły ogniem.
Dziewczyna stała zamurowana. Wpatrywała się w rozłoszczoną twarz chłopaka. Nie wiedziała, co robić. Chciała mu się wyrwać i uciec daleko stąd, ale mimo że uczeń był na siedząco, trzymał ją bardzo mocno.
-P-pamiętam... -wyszeptała
Chłopak się zdziwił. Myślał, że kompletnie o nim zapomniała.
-Lucy...?
Dziewczyna popatrzyła prosto w jego oczy. Już nie był taki zły.
-Skąd znasz moje imię? -zapytała bardzo zdziwiona.
-Znam cię lepiej niż myślisz -powiedział tajemniczo.
Po jego wypowiedzi, nastała cisza. Dziewczyna została puszczona. Usiadała koło niego, na pniu drzewa. Razem patrzyli na piękne niebo. Robiło się już późno. Sami nie wiedzieli, ile tam razem siedzieli. Niby nie robili nic specjalnego, a byli szczęśliwi. Nie rozmawiali ze sobą. Żadne z nich nie chciało odejść. Wyglądali jak para, ale niestety nią nie byli...

[...]

Macie pościk na mikołajki ♥
Dawno już nie było kolejnej części, ale nie bójcie się - nie zapomniałam o moich fanfic'u ♥
Co do "Fairy Tail Rock Band" to nie wiem. Miałam świetny pomysł, co ma się dalej dziać, ale jakoś nie wiem, jak to wszystko opisać. Przykro mi. 
A dla tych, co nie wiedzą - na górze strony, tuż pod tytułem bloga, jest spis moich innych blogów (wiem, mam ich kilka). Zapraszam was na nie i mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej~! 
~Er-chan ♥

piątek, 22 listopada 2013

Gruvia fanfiction (one-shot nr 7) cz. 2

Niebieskowłosa uczennica, z wielkim uśmiechem na twarzy przemieszczała się po dużcyh, betonowych schodach. Była bardzo szczęśliwa!
Na wcześniejszesz lekcji zaprzyjaźniła się z Lucy. Znaczy, ona tak uważała. Zamieniły tylko kilka zdań, ale Juvia i tak bardzo się cieszyła. Wszystko zaczęło się od spinki którą włóżyła we włosy na przerwie, w toalecie...

-Fajna spinka~ -powiedziała blondynka uśmiechając się.
Loxar zaczerwieniła się i spuściła głowe. Nie wiedziała co odpowiedzieć.
-Dziękuję... -cichutko bąknęła.
-Aaa jak masz na imię?
-J-juvia... -krążyła oczami po suficie - A ty?
-Lucy. Miło mi cię poznać -Blond-włosa wyciągnęła rękę przed siebie.
Niebieskowłosa nieśmiało i ostrożnie ja uścisnęła. Lucy miło zmrużyła oczy, a Juvia odpowiedziała jej na to uśmiechem. Była wniebowzięta. Wreszcie z kimś oprozmawiała!
-J-ja idę do t-toalety... -szepnęła uczennica, wstając.
-Okay~ -odpowiedziała blondynka, odwracając się do przodu.

I Loxar wybiegła z klasy.
Szybko zbiegała po schodach. Gdy wreszcie była na parterze, wybiegła przez drzwi wejściowe. Stanęła na polu, patrząc w niebo. Uśmiechała się jak głupia, zapominając o całym świecie. Czemu sprawiło jej to tyle radości? Nagle uczennica poczuła dziwny zapach. Odwróciła głowę w lewo i zauważyła wysokiego chłopaka, z papierosem w dłoni. Był nonszalancko ubrany w białą koszulę z niepozapinanymi guzikami i czarne rurki. Miał minę jakby chciał wszystkich pozabijać. Gdy spojrzał na Juvię, ta przestraszyła się, ale równierz poczuła jakąś dziwną moc i uczucie...
-Na terenie szkoły nie wolno palić... -powiedziała dziwnie głośno jak na nią.
Chłopak popatrzył się na nią z wielkim zdziwieniem i oburzeniem. Wyjął papierosa z ust, o czym zgasił go o parapet, następnie żucając go na ziemię. Przydeptał go mocno, po czym podszedł do dziewczyny.
-Dobrze o tym wiem. -powiedział basem.
Dziewczyna jeszcze bardziej się go przestraszyła.
-I co? Zrobisz mi coś? -warknął, podchodząc do niej bliżej.
-N-nie... T-tylko mówiła...
-To następnym razem pomyśl, zanim coś powiesz! -warknął chłopak, po czym wrócił do budynku szkoły.
Niebiesko-włosa stała tam jeszcze jakieś kilka minut, nie rozumiejąc, co się właśnie stało...

***

-Tak, jak wracałam z toalety wpadłam na tego chłopaka... -opowiedziała Lucy mniej więcej całą historię z niemiłych chłopakiem.
Mimo iż ją tak potraktował, chciała wiedzieć o nim więcej...
-Hm, a jak wyglądał ten chłopak?
-No... Czarne włosy, chyba ciemno niebieskie oczy, z tego co widziałam. Nonszalancko zażucona koszula i... jego głos był taki niski.
-A, to chyba wiem. Wydaje mi się, że to był Fullbuster, ale nie jestem pewna. Chodzi do równoległej klasy, ale nie jest tam jakoś bardzo lubiany... -powiedziała Heartfilia, z lekkim grymasem na twarzy. -Z tego co wiem, do wszystkich się tak odzywa.
Juvia jakby spoważniała...
- ...nie jest tam jakoś bardzo lubiany, hmm? -szepnęła do siebie, a w myślach dodała "Tak jak ja..."
-Mówiłaś coś? -zapytała blondynka z miłym uśmiechem na twarzy.
-Nie, nic... Tylko głośno myslałam. -odpowiedziała jej dziewczyna.
Bardzo się cieszyła, że miała z kim wymienić poglądy, komu się zwierzyć... W końcu ona też była sama. I się tak dobrze zgrały, a wszystko się zaczęło od głupiej spinki, którą wczepiła we włosy... Co by się stało, gdyby jej nie założyła...?
Loxar położyła rękę na włosach, czując w nich spinkę. Była taka szczęśliwa... Wtedy jeszcze nie wiedziała, co jej los zszykował...

Jak obiecałam, notka szybciej~! Cieszę się, że jest na moim blogu ponad 3600 wyświetleń. Dziękuję~! Chcielibyście może coś z tej okazji? Bardzo chętnie coś przygotuję ;) A i jeszcze jedna rzecz: trochę mnie martwi, że przestaliście komentować :(

~Er-chan